Kiedy słońce było bogiem. Słowiańskie 500 plus (Gazeta Polska)

27.09.2018. 12:56

Jacek Liziniewicz

Ligo

Sobótka, Noc Kupały, Ligo, Joninės, Midsummer, Mittsommerfest, Litha – to tylko niektóre z nazw pogańskich świąt, które nasi europejscy przodkowie obchodzili w czasie przesilenia letniego. Najkrótsza noc w roku do dzisiaj działa na wyobraźnię. 

Podchodząc naukowo do sprawy, przesilenie letnie nie jest niczym nadzwyczajnym. Ot, jest to po prostu moment maksymalnego wychylenia osi obrotu Ziemi w kierunku Słońca. Inaczej mówiąc, zdarza się ono, gdy biegun północny jest bliżej Słońca niż południowy. Słońce, wyjątkowo jasne w tym dniu, góruje w zenicie na szerokości zwrotnika Raka. Przesilenie przypada zwykle na 20–21 czerwca. W tym roku nadejdzie 21 czerwca o godzinie 12.07. W Jastrzębiej Górze będziemy mieli najdłuższy dzień w 2018 r. w Polsce i potrwa on 17 godzin i 20 minut. Noc więc skróci się do 6 godzin i 40 minut. Datę tę wybrano na dzień rozpoczęcia astronomicznego lata, w co szczególnie trudno uwierzyć w tym roku, gdy upały i susze męczą nas od niemal dwóch miesięcy. Tyle faktów. Na tę warstwę nakłada się jednak sfera wierzeń, legend, mitów i podań. Noc pełna tajemnic Tak się bowiem składa, że od wieków przesilenie rozbudzało ludzką wyobraźnię. To rzeczywiście czas, kiedy słońce mierzy się z księżycem, a noc z dniem. Pojawiają się pierwsze plony. Woda w jeziorach robi się ciepła. Nasz organizm staje się bardziej aktywny w związku z długim dniem. W sumie nic dziwnego, że nasi przodkowie wybrali akurat ten okres do świętowania. A było ono bardzo huczne. Już w starożytnych Atenach w okolicach dnia przesilenia bawili się niewolnicy, a usługiwali im właściciele. Zresztą podobny zwyczaj zakorzenił się w Polsce, o czym pisał nasz wieszcz Jan Kochanowski. Na tym tle wyróżnia się chyba Noc Kupały, czyli święto ognia, wody, słońca i księżyca, urodzaju, płodności, radości i miłości, obchodzone przez Słowian, ale którego cechy znajdziemy również u Bałtów. Dziś opisując ten dzień, zwykło się pisać, że to alternatywa dla przypadających 14 lutego Walentynek. Rzeczywiście, wspólny mianownik wszystkich tych świąt to radosna zabawa z matrymonialnym charakterem. Ot, chociażby tradycja wianków. Młode dziewczyny plotły wianki z kwiatów, by następnie w zbiorowej ceremonii rzucać je do falującej wody. Na to czekali mężczyźni i wyciągali wianki z wody. Każdy, któremu się to udało, wracał do świętujących, by zidentyfikować właścicielkę wyłowionej zdobyczy. W ten sposób dobrani młodzi mogli kojarzyć się w pary bez obrazy obyczaju. Ponoć tej nocy takiej parze zezwalano na wspólne oddalenie się od zbiorowiska i spacer po lesie...

Kwiat paproci I oby nie przyszły Państwu kosmate myśli do głowy. Bowiem oficjalnie, według tradycji, młodzi szli do lasu, aby szukać... kwiatu paproci. Ten miał przynosić szczęście każdemu znalazcy. Według legend zakwitał niestety na bardzo krótko podczas jedynej i najkrótszej nocy w roku. Poszukiwanie kwiatu paproci było wymówką, by wymknąć się – i to za przyzwoleniem grupy – do lasu. Dziś jednak botanicy szukają innego wytłumaczenia tych dziwnych poszukiwań. Twierdzą, że ta sama roślina na różnych obszarach mogła nosić inne nazwy. Poza tym terminem „paproć” określano wiele rodzajów roślin występujących na terenach podmokłych (według naukowców wyraz wywodzi się z pierwiastka indoeuropejskiego „pap-r”, oznaczającego sitowie). To by się zgadzało, biorąc pod uwagę, że wiele takich roślin kwitło w czerwcu. Niektórzy wskazują najbardziej prawdopodobne rośliny, które mogłyby wydać poszukiwany kwiat paproci. Są to nasięźrzał (używany przez kobiety jako kosmetyk w czasach słowiańskich) lub rosnący na bagnach podejźrzon. Jak mawiał Mały Książę, dorośli już tak mają, że muszą brać wszystko dosłownie. Jestem winny Państwu jeszcze jedną informację o Nocy Kupały. Według wielu źródeł ostatnią z nich na naszym terenie zorganizowano w 1937 r. na Opolszczyźnie.

Stare obrzędy wciąż popularne Łotwa to kraj, gdzie stare obrzędy są wciąż bardzo popularne. Święto Ligo, obchodzone tu nieprzerwanie od czasów pogańskich, to dziś odpowiednik naszej nocy świętojańskiej. Jest to dla Łotyszy dzień niezwykle ważny. Może o tym świadczyć chociażby fakt, że tylko z tej okazji stworzyli oni 1155 melodii i 25 tys. tekstów poświęconych głównie przyrodzie: słońcu, księżycowi itd. Obchody święta przebiegają według ściśle ustalonego schematu. Najważniejszą postacią jest Jan, solenizant tego dnia. Nie należy go jednak utożsamiać z ludzką postacią. To raczej duch. Gdy się pojawia, wszystko zaczyna rozkwitać. Pod czas świętowania wybiera się Ojca i Matkę Jana, którzy zwykle są po prostu organizatorami całej imprezy. Najważniejszym etapem jest przygotowanie święta. Podział ról jest ustalony. Kobiety zajmują się przyrządzaniem potraw, natomiast mężczyźni zabezpieczają drewno na ognisko i wykonują cięższe prace. Z tym dniem wiążą się różne obrzędy.

Głównym rekwizytem są wianki. Wiele z nich wykonano bardzo misternie. Podstawą są gałązki dębowe, między nimi mogą być wplecione różne rośliny – nawet 24 gatunki kwiatów i ziół. Jak to zwykle bywa w ten dzień, wianki służą również do wróżb. Mogą one przebiegać na dwa sposoby. Pierwszy odbywa się przy dębie, gdzie dziewczyny na wydaniu rzucają wiankami, próbując zawiesić je na gałęzi (każda nieudana próba to jeden rok oczekiwania na ślub), drugi to wrzucanie wianków do wody. Tradycją jest też budowanie wrót słońca. Na stelażu wiesza się wianek i czeka, kiedy w jego środku pojawi się słońce. Kiedy to nastąpi, wianek zostaje podpalony, a następnie zrzucony z góry tak, aby się toczył. Idealnie jest więc, gdy uroczystości odbywają się na brzegu morza. Łotewską tradycją jest spożywanie w tym dniu specjalnego świętojańskiego sera z kminkiem (jāņu siers) oraz piwa (alus), które w czasach pogańskich było uważane za napój bogów. Od momentu odzyskania niepodległości przez Łotwę dni 23 i 24 czerwca są wolne od pracy. W tym roku z okazji 100. rocznicy tego wydarzenia święto będzie obchodzone wyjątkowo hucznie. Co warto podkreślić, zwyczaje te dzisiaj nie kojarzą się z pogaństwem czy z obrządkiem religijnym. Raczej należy je traktować jako ludowe zwyczaje, które się kultywuje, traktując je z przymrużeniem oka. Chociaż, kto ich tam wie... 

Przedruk z tygodnika „Gazeta Polska”
Nr. 25 (1297) 20/06/2018.